Ustawa budżetowa 2020

Oto pierwsze wydanie „Sejmowizji”. Zatem, komu w drogę, temu za płoty… czy jakoś tak… Anyway, do dzieła!

Rządowy projekt ustawy budżetowej na rok 2020 (druki nr 112, 112-A i )


Każdy ma prawo wydawać swoje pieniądze w taki sposób, w jaki uzna za słuszne. Aparat państwa III RP nie jest tu wyjątkiem. Można oczywiście debatować nad moralnością, zasadnością, słusznością określonych decyzji wydatkowych. Ostatecznie jednak każdy podmiot ma prawo wydawać swoje pieniądze tak, jak zdecyduje, choćby decyzje te były najgłupsze.

Inną kwestią jest, skąd pochodzą pieniądze rozdysponowane w tej ustawie budżetowej. Jeśli przyjąć, że podatki stanowią pogwałcenie praw człowieka (nad czym „dumałem” tutaj), można wysunąć wniosek, że większość pieniędzy w budżecie pochodzić będzie z tego pogwałcenia. Jednak ustawa budżetowa sama w sobie nie nakłada nowych obciążeń podatkowych czy ograniczeń wolnego rynku. To już zostało, niestety! wykonane odpowiednimi ustawami uchwalonymi w przeszłości i to im przede wszystkim należy się reprymenda.

Być może ktoś zechce przedstawić powyższe w innym świetle, co zmusi mnie do nadania określonej wagi na „+” lub „-„ tej ustawie, lecz w obecnej chwili nie mogę określić jej inaczej, niż jako neutralnej z punktu widzenia przestrzegania praw człowieka w Polsce. W związku z tym projekt ustawy budżetowej otrzymuje ode mnie okrągłe „0”.

Tak czy inaczej, ustawę budżetową uważam za niezwykle ważną oraz… niebezpieczną. Pozwolę sobie zatem na kilka zdać komentarza. Chcę jednak zaznaczyć, że projekt wraz z uzasadnieniem ma…  621 stron. Do tego różne druki towarzyszące. Nie jestem w stanie, choćbym chciał, przeczytać i przeanalizować całości z moimi skromnymi zasobami. Moje pojęcie o zapisach projektu pochodzi z dość ogólnego „przeskanowania” uzasadnienia oraz komentarzy wypowiadających się na jej temat posłów.

Dlaczego uważam ustawę budżetową za ważną i niebezpieczną? Cóż, te 435.240.000zł, w większości odebrane ludziom, w dużej części w ten czy inny sposób wracają jednak do społeczeństwa, gospodarki, samorządów. Modyfikacje i przesunięcia w tych obszarach stanowią zatem potężne narzędzie nacisku. W zeszłym roku ktoś pieniądze dostał, w tym może już nie dostać – i odwrotnie. Słuchając wystąpień posłów opozycji podczas 3. posiedzenia Sejmu, głównym zarzutem wielu z nich był fakt, iż zrównoważenie budżetu, czym chwali się rząd, odbyło się kosztem przerzucenia części kosztów na samorządy (które do tej pory pokrywane były z budżetu państwa). Jeśli jest to prawda, to bardzo źle; osłabiając samorządy następuje przesunięcie siły, a tym samym władzy, w kierunku centralnym, czyli dokładnie w odwrotnym, niż sugerowałaby bardzo przeze mnie popierana zasada pomocniczości. Centralne planowanie, hmm… brzmi znajomo?

Aby nie było tak smutno, wrzucę na podsumowanie fragment, który znalazłem w uzasadnieniu do ustawy. Pozwala on patrzeć w przyszłość choćby z odrobiną optymizmu.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *